Kłótnia u Borynów. Analiza fragmentu „Chłopów” Władysława Reymonta

Powieść „Chłopi” powstała w okresie 1902-0909 na zamówienie „Tygodnika Ilustrowanego”. Władysław Reymont otrzymaj za nią, w 1924 roku, literacką Nagrodę Nobla. Było to wielkie wyróżnienie dla syna wiejskiego organisty, z wykształcenia krawca i dróżnika. Jednakże dzięki niskiemu pochodzeniu społecznemu umiał bardzo wnikliwie obserwować otaczającą go rzeczywistość i nadać swemu dziełu charakter uniwersalny. W przeciwieństwie do większości młodopolskich ludomanów znał wieś i jej mieszkańców wystarczająco dobrze, aby obiektywnie oddać rządzące nią prawa i stosunki w niej panujące.
Podany fragment pochodzi z tomu I pt. „Jesień”. Najbogatszy gospodarz w Lipcach, 58 – letni Maciej Boryna, został pół roku wcześniej po raz drugi wdowcem. Aby odegnać groźbę pójścia do dzieci na wycug, czyli oddać im majątek w zamian za dożywotnie utrzymanie, oraz mieć w domu inną niż synowa gospodynię, zdecydował się na trzecie małżeństwo. Jego wybór padł na Jagnę Paczesiównę, najpiękniejszą w okolicy dziewczynę i posiadającą duży posag (5 morgów). Jego swaci zostali dobrze przyjęci i w karczmie odbyły się oficjalne zaręczyny. Maciej uczynił na rzecz narzeczonej zapis w testamencie na 6 morgów ziemi, co oburzyło jego potomków: Antka z żoną Hanką i Magdę z mężem Michałem. Pozostałe z drugiego związku nie wtrącały się. Józia była za młoda, miała 10 lat, a Grzela służył w wojsku i miał wrócić dopiero na kolejne żniwa.
Podany urywek dotyczy właśnie sprzeciwu wobec planów ojca rodziny. Za kilka dni odbędzie się ślub i dorosłe dzieci upominają się o swoją własność. Starsza córka próbuje zjednać Borynę uległością i prośbą, tą taktykę z początku stosuje również Antek. Napięta atmosfera powoduje jednak wybuch od dawna skrywanych żali. Syn zarzuca Maciejowi skąpstwo i wyzysk, straszy sądem. Wtóruje mu żona. Kontrargumentem jest małe wiano Hanki, co odbiera jej prawo głosu w takiej rozmowie oraz brak przymusu pozostania we wsi i pracy na rodzinnym polu. Młody mężczyzna nie zamierza nigdzie wyjeżdżać, bo czuje się historycznie związany z tą ziemią. Idą na pewne ustępstwa: zgadzają się na ślub, ale nadal chcą cofnięcia zapisu. W obronie skrzyczanej żony staje Antek, który przypomina czyja ona jest. Magda stara się udobruchać ojca i prosi już tylko o podział majątku z uwzględnieniem obecnego testamentu. Starzec powoli traci cierpliwość i niezbyt dosłownie grozi pobiciem oponentów. Na poważnie odbiera to syn, który już nie panuje nad sobą i szarpie rodzica. Czarę goryczy przelewa niepochlebna opinia Hanki o Jagnie, która według obiegowych plotek źle się prowadzi. Antek nie zdąża do końca potwierdzić tych pogłosek, ponieważ zostaje uderzony w twarz tak silnie, że rozbija głową szybę z szafki. Rzuca się na Borynę i obaj rozgniewani mocują się ze sobą. Walczących rozdzielają dopiero sąsiedzi. W jednej izbie opatrują młodszego, starszy pozostał przy kominie. Nie dotknęła go napaść dziecka czy sprawy spadkowe, tylko pomówienie jego narzeczonej o liczne związki z różnymi mężczyznami, zasłyszane wcześniej.
Maciej był zdecydowanym zwolennikiem patriarchalnego porządku w domu. By go utrzymać zachowywał się despotycznie. Jego silna osobowość i stanowczość powodowała u niektórych nieśmiałość (Magda, początkowo Hanka) i strach, a także tajone wyrzuty. Mimo to potrafił szczerze kochać, okazywać czułość i troskę, jeżeli widział lojalność jemu lub pracy, którą uznawał za najwyższą wartość i sens życia, np. synowej po spotkaniu w czasie zamieci w lesie. W innych sytuacjach, podobnych do przedstawionej, był zawzięty, pamiętliwy i zapalczywy, choć umiał hamować się i przejść do rękoczynów dopiero w ostateczności. Jego upór i zajadłość wywołały długo tłumiony bunt. Dzieci oskarżały go o skąpstwo, ale jego oszczędność nie wynikała z wadliwego zabiegania o pieniądze, ale z chęci zapewnienia godziwego bytu rodzinie. Jego częściowy egoizm objawiał się raczej wyrachowaniem w sprawach z dziedzicem. Gdy nie chciał bezpośredniego starcia z nim, wyjechał na jeden dzień do drugiej wsi. Jednak, kiedy istniało zagrożenie jego interesów, nie zastanawiał się i poprowadził gromadę przeciw wycinającym las serwitutowy drwalom. Cenił bardzo ludzi pracowitych (np. Kubę) i zaradnych życiowo, dlatego nie przejmował się losem biedoty. Jago najbogatszy chłop w lipcach (35 morgów) miał duży autorytet i był przywódcą, mimo iż nie sprawował wtedy żadnych urzędów. Wcześniej, przez trzy lata, zajmował się sołectwem, ale zrezygnował, bo dokładał pieniądze z prywatnych oszczędności.
Syn Boryny, Antek, był około trzydziestoletnim mężczyzną, miał dwójkę, potem trójkę dzieci. Podobieństwo do ojca było uderzające. Obaj dumni, hardzi, skłonni do przemocy. Jednak Maciej potrafił swoją impulsywność w pewien sposób kontrolować, natomiast męża Hanki gniew zaślepiał i przez niego nie zawsze postępował on racjonalnie. Ich mściwość prawie zawiodła ich do straszliwych czynów: podpalenia stogu, w którym spotkali się Jagna z pasierbem, podłożenie ognia pod zabudowania gospodarskie oraz zamiar zabicie Boryny i zakup broni. W ostatniej chwili wybaczają sobie: w Antku zwyciężą miłość synowska, a ojciec przeznacza uzbierane pieniądze na kaucję za niego. Widać także różnicę pokoleń: Antek wprawdzie szanował dziedzica, ale nie przeszkadzało mu to czynić ziemianinowi wyrzutów o szkołę i wprost obarczać winą za zabory. Dzięki zabiegom Rocha i umiłowaniu gruntu uprawnego obudziła się w nim świadomość narodowa. Dlatego odrzucił pomysł szwagra – kowala ucieczki do Ameryki przed odpowiedzialnością karną za zastrzelenie borowego. Synowa Macieja pochodziła z biednej rodziny Byliców. We wianie wniosła „trzy morgi piachu i starą płachtę”, czyli w oczach teścia nic. Prawdopodobnie Antek ożenił się z nią na złość ojcu. W domu takich dwóch tyranów, z których jeden ją często bił, a drugi poniewierał, nie czuła się dobrze. Płaczliwa, uległa i zahukana niecałkowicie radziła sobie z gospodarstwem. Mąż rzadko z nią rozmawiał, bo uważał, że nie zrozumie jego problemów. Prawdziwą metamorfozę przeszła, gdy wygnani z domu zamieszkali z jej siostrą. Sprawa zapewnienia bytu dzieciom spoczęła na jej barkach, ponieważ Antek nie szukał pracy, przepijał część pieniędzy, nie przyjmował pomocy od Józki i wciąż zalecał się do macochy. Trudy codzienności wydobyły z niej zaradność i zapobiegliwość. Głęboka wiara i modlitwy pomagały jej przezwyciężać kolejne przeciwności losu. Okazała się silnią psychicznie osobą, potrafiącą postawić się apodyktycznemu dotąd mężowi i bez bojaźni wypomnieć mu wszystkie przewinienia. Walką o dobro dzieci zaskarbiła sobie przychylność teścia, który wreszcie ją docenił. W czasie jego choroby i pobytu Antka w więzieniu okazała się przedsiębiorczą, prawdziwą panią domu, usuwając w cień Jagnę. Po powrocie z aresztu sam młody Boryna był mile zaskoczony dobrym stanem gospodarstwa. Hanka nie nosiła w sobie długo żalu, szybko wybaczała krzywdy i miała dobre serce.
Magda, żona kowala, również była osobą uległą. W tym fragmencie wysłana do Macieja przez męża, dokładnie według jego przewidywań i zamysłów prowadziła rozmowę. Próbowała prośbą, a nie jak jej brat groźbą, wyjednać przepisanie ziemi. Bo tylko w taki sposób można było pertraktować z nim na każdy inny temat. Tak dostali np. cielaka po zabitej krowie. Jednak w sprawie gruntu uzyskaliby tylko pewne ustępstwa, a nie osiągnęliby ich głównego celu – wycugu.
Wprawdzie Jagna nie występuje w tym cytacie, ale została wspomniana i była jedną z głównych przyczyn konfliktu. Była to osiemnastolatka, rozpieszczona przez matkę i uzdolniona artystycznie. Większość prac gospodarskich wykonywali za nią bracia – Szymek i Jędrzech, pod wpływem nacisków Dominikowej, co nie znaczy, że była leniwa. Na pewno mało asertywna, nie umiała obronić się przed mężczyznami m. in. Antkowi, także po ślubie. Nie wyszła za mąż z miłości, tylko zdała się w tej sprawie na rodzicielkę. Jako wdowa, m. in. przez zauroczenie klerykiem Jasiem, została wypędzona ze wsi.
Dla młodego Boryny była szokiem wiadomość o planowanym małżeństwie „jego” Jagny z ojcem. Nie mógł sobie wyobrazić, że taka czuła kochanka stanie się macochą. W stosunkach z nią nie kierował się miłością, tylko namiętnością i chęcią ucieczki od powszedniej żony i problemów. Jednak zamierzony ślub godził w jego poczucie własności i dumę. Mimo to, gdy doszło do sporu o ziemię, wyzwał ją od kobiet prowadzących rozwiązłe życie, aby sprowokować Macieja i odsunąć od siebie podejrzenie o intymne podłoże kłótni. Ponadto czul się przez ojca krzywdzony. Nie otrzymał nawet pola po matce, ciężko pracował na jego terenie, a musiał się poniżać prosząc go np. o drobne na karczmę na jarmarku św. Korduli. Był traktowany surowo i odbierał, że prawie jak jeden z parobków. Uważał, że w jego wieku powinien już mieć własne gospodarstwo i wyzwolić się spod wpływów Boryny. Dlatego następny związek przekreślał plany rychłego wycugu, a zapis zmniejszał pulę do podziału. Groził również prawdopodobieństwem narodzin kolejnych spadkobierców.
Maciejowi odpowiadał istniejący układ i bał się go modyfikować. Nie chciał iść na utrzymanie dzieci, bo znał sytuację takich ludzi: kiedyś dumnych gospodarzy, później żebraków w okresie jesień-wiosna i parobków u własnych pociech, gdy była dla nich praca, śpiących z inwentarzem i jedzących okruchy ze stołu. Bliskim przykładem były Jagustynka i Agata Kłębów. Póki czuł się w pełni sił nie zamierzał zdać się na łaskę kowala, z którym nie przepadali za sobą, i Antka, wykorzystywanego od lat do pracy w polu. Posiadając ziemię, miał również władzę nad potomkami, musieli go słuchać i być mu posłuszni. W razie zatargu gromada opowiadała się nie za tym, którego argumenty brzmiały rozsądniej, ale za tym, kto miał grunt. Ilość morgów była też wprost proporcjonalna do szacunku, jakim otaczano danego człowieka. Na wesele Macieja zaproszono tylko rodzinę i gospodarzy, a komorników, parobków i biedniejszych nie. Nawet bogacz, ale bez ziemi nie cieszyłby się mirem w Lipcach. Wierni z oburzeniem patrzyli na parobka Kubę, który otrzymawszy od księdza złotówkę za kuropatwy, wepchnął się w grono gospodarzy. Z zajmowanym w kościele miejscem również miała związek ilość gruntu. Późniejszym przykładem mogły być relacje chłopów z Antkiem przed i po pochowaniu ojca: z początku „czarna owca”, wypomniany z ambony, potem przywódca w sprawie szkoły. Wraz z majątkiem przejął po Borynie role przewodnika. Z ziemią wiązał Maciej także dalekosiężne plany rodowe. Gdy żył, cały areał znajdował się w jego ręku. W razie śmierci dzieci podzielą się i rozparcelują duże pole na kilka małych działek. Rodzina straciłaby nieformalne kierownictwo i budowany przez lata szacunek.
Wzajemny brak zrozumienia, spokojnej rozmowy i porywczość obu, doprowadziła do kłótni i bójki. Z punktu Macieja nie konkretnie Jagna, ale w ogólności przyszła macocha, tak złościła jego syna. Niejako potwierdzeniem tego były powtórzone przez niego pomówienia.
Głównym źródłem dramatyczności tej sceny były ogólno przyjęte stosunki wiejskie. Sprawa wycugu gnębiła każdą rodzinę. Traktowanie starców, wysłanie ich na żebry, wykorzystywanie ich lub niewolenie dorosłych, samodzielnych dzieci, często z własnymi już potomkami, było normalnym, codziennym zjawiskiem. Niektórzy oburzali się na nie, ale nic nie mogli zmienić. Agata Kłębów i Bylica znosili to z pokorą i bez skargi, ale Jagustynka stała się przez to złośliwa i zawzięta, głośno krytykowała ten zwyczaj. Antkowi i Hance też nielekko przychodziła służba u Macieja. Niekiedy wycug miał jeszcze gorsze konsekwencje. Dzieci zwracały się fizycznie przeciw rodzicom. W powieści na szczęście młody Boryna nie pociąga ostatecznie za cyngiel, a Szymek, dzięki rozsądkowi i dobrym pomysłom Nastki, nie realizuje groźby zadźgania matki siekierą. Jedynym poważniejszym zdarzeniem jest przedstawiona bójka. W przeciwieństwie do dnia dzisiejszego, bardziej od poszanowania starszych, liczyła się zdolność do pracy. Kto nie miał sił, aby zarobić na swe utrzymanie, ginął wraz z odwiecznym prawem natury.
Ponadto Antek wyraził o Jagnie złe zdanie ogółu mimo osobistego z nią związku. Ważniejszym zdawała mu się ziemia niż jakiekolwiek uczucie do kobiety.
Kłótnia Macieja z synem i wynikła bójka miała ujemne skutki prawie wyłącznie dla Antka. Wszyscy się od niego odwrócili. Kochanka i tak stała się macochą i z początku odrzucała jego zaloty i starania. Musiał przenieść się do domu Hanki, gdzie już mieszkała jej siostra i ojciec. Przestał logicznie myśleć. Jego urażony honor bardzo cierpiał. To wydarzenie starszemu Borynie wskazało tylko na być może prawdziwość obiegowych plotek i zasiało ziarno niepewności, co nie przeszkodziło mu wziąć ślubu. Pozytywny wpływ na rodzinę miała jedynie metamorfoza najstarszej synowej i aktywacja dotąd uśpionych cech i możliwości. Na pewno ten spór zmienił bieg zdarzeń w „Chłopach”.