Walka dobra ze złem na podstawie wybranych przykładów literackich

Walka dobra ze złem toczy się od początku świata. Dostojne dobro, które ma za sobą czystość, delikatność i subtelność walczy z podstępnym, złośliwym i niewiarygodnie sprytnym złem. Walka ta czasem jest nierówna, czasem niesprawiedliwa, czasem kończy się wygraną dobra, a czasem zła. I na tym właśnie polega największy urok tej walki. Tak naprawdę nigdy na świecie nie triumfowało samo dobro, nigdy również nie wygrało zło. Bo tak akurat złożyło się tak dziwnie, że jedno uzależnione jest od drugiego. Czym byłoby dobro, gdybyśmy nie znali pojęcia zła. Po dziś dzień w rajskim ogrodzie Eden spokojnie żyliby sobie Adam i Ewa. Stało się jednak inaczej i od samego początku dobro walczy ze złem na co wiele przykładów odnajdujemy w literaturze co pozwolę sobie przedstawić w swojej pracy.

Pierwszy na to dowód odnajdujemy w księdze nad księgami. W biblii odnajdujemy temat kuszenia Chrystusa przez diabła. Jezus zaraz po swoim chrzcie udał się na pustynie by pościć. Tam pojawił się również diabeł po to, żeby kusić syna Bożego. Jezus pościł przez czterdzieści dni i nocy i wyraźnie już odczuwał głód. Wtedy właśnie pojawia się diabeł i kusi Jezusa mówiąc mu, że jeżeli jest synem Bożym i posiada tak wielką moc to powinien zamienić kamienie w chleb, Jezus jednak odpowiada, że nie samym chlebem żyje człowiek. Następnie diabeł chce, żeby Jezus rzucił się w przepaść, ponieważ przecież ojciec jego nie pozwoli na to by coś stało się Jezusowi i uratują go aniołowie. Tym razem Jezus również nie daje się skusić i odpowiada diabłu, że ojciec jego również powiedział, że nie można wystawiać jego boskiej mocy na próby. Kiedy dwie próby zawiodły diabeł pokazuje Jezusowi panoramę miasta i obiecuje mu wszystkie królestwa na świecie, wystarczy tylko, że odda pokłon diabłu. Jezus jednak odgania szatana i każe mu iść precz, ponieważ Bóg jest tylko jeden i to jemu należy się cześć. Jak widać więc walka ta była znacząca. Jezus obronił nie tylko siebie ale i cały świat. Nie zdradził swojego ojca, był wytrwały w swojej miłości i wierności. Ta walka dobra ze złem wiele mówi zarówno o pojęciu dobra jak i zła. Uosobieniem dobra jest naturalnie Jezus, jest spokojny, łagodny, nie wdaje się z diabłem w dyskusje. Doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej roli i z tego, że w żaden sposób nie może zawieść. Uosobieniem zła jest diabeł, zwany również w scenie kuszenia szatanem. Jak widać jest ob. Podstępny i sprytny, kusi Jezusa stłumieniem głodu, władzą, wartościami materialnymi. Mimo wszystko odnosi klęskę. Dlaczego? Bo kusił syna Bożego, który miał w sobie tyle siły, wiary i dobra, że nie przekonywały go słowa diabła. Czy człowiek również okazałby się tak silny? Niestety wydaje się to raczej wątpliwe.

Również Jan ewangelista w swojej apokalipsie mówi o walce dobra ze złem. Tylko, ze tym razem jest to prorocza wizja ostatecznej ich bitwy. Tym razem dobro ukazane jest m.in. jako brzemienna Niewiasta, która walczysz przerażającym smokiem, który potem zamienia się w bestie. Dobro jest też barankiem, który walczy z nierządnicą siedzącą na bestii. Wizja tych ostatecznych walk z jednej strony przeraża. Na oczach ludzkości będzie powoli kończył się upadły świat. A dobro będzie zaciekle i co ważne- namacalnie walczyć ze złe. Z drugiej strony jednak dobro zwycięży i na świecie zapanuje pokój. Zło pod postacią bestii zostaje strącone do jeziora ognia. Niestety nie tylko oni, nad ludzkością będzie dział się sąd i wszyscy, którzy grzesząc stali po stronie zła również zostaną tam strąceni. Dlatego więc apokalipsa mimo tego, że omawia przyjście „ niebiańskiego” Jeruzalem powinna być przestrogą. Przypominać nam o tym, że mimo tego, że walka dobra ze złem toczy się nieustannie, to toczy się ona również w nas. I kiedyś za swoje wybory zostaniemy osądzeni.

Również w polskim romantyzmie odnajdujemy motyw walki dobra ze złem. W trzeciej części „Dziadów” Adama Mickiewicza rozgrywa się scena Wielkiej Improwizacji. W celi więziennej jest Konrad, natchniony mówi swój słynny monolog, w którym przemawia w imieniu narodów. Wydaje mu się, że jest tak silny i wyjątkowy, że może wyzwać na pojedynek samego Boga. Mówi o tym, że Bóg nie jest miłością tylko mądrością, że nie może być dobrym Bogiem, jeżeli pozwala na cierpienie narodu polskiego pod zaborami. Scenie tej przyglądają się anioły i diabły. Pomijając to co mówi Konrad właśnie toczy się walka o jego duszę, walka między dobrem a złem. Kiedy w ostatniej wypowiedzi Konrad mówi:

Ty nie ojcem świata, ale.. carem!

Ostatnie słowo wypowiada szatan, a Konrad mdleje. Kto więc w tym pojedynku wygrał? Pomimo wszystkich bluźnierstw, które wypowiedział Konrad Bóg nie pozwala mu na to, żeby powiedział ostatnie słowo, sprawia, że Konrad mdleje. I właśnie to omdlenie uratowało go przed potępieniem. Bóg nie pozwalając mu dopowiedzieć ostatniego słowa uratował go i pomógł mu. Szatan mógł tylko sam powiedzieć słowo „carem”, ale to nie miało już takiego znaczenia i takiej siły jak wtedy, gdyby zrobił to sam Konrad. Bóg nie tylko zwyciężył, ale również udowodnił, że nie jest takim Bogiem o jakim mówił Konrad. Poprzez wybaczenie Konradowi i zesłanie na niego miłosierdzia ukazał swoją dobroć. Szatan mimo tego, że był pewien swojego zwycięstwa odniósł klęskę. Tym razem znów zatriumfowało dobro.

Kolejną powieścią omawiającą ten temat jest „Mistrz i Małgorzata” Michaiła Bułhakowa. Ta wspaniała opowieść porusza wiele tematów wielu wątkach, nie pomija jednak tematu walki dobra ze złem. W „Mistrzu i Małgorzacie” wartości te wydają się zaburzone. Szatańska świta z Wolandem- czyli szatanem na czele czyni więcej dobra niż zła. Bo prawdziwe zło mieszka w ludziach i nie jest jakąś metafizyczną siłą, ale złem wynikającym z ludzkiego zachowania. Stalinowska Moskwa wydaje się być przesiąknięta złem. Więc szatan nie ma już zbyt wiele do roboty. Dobro wydaje się być wyjątkiem w tym strasznym świecie. Na jakiej więc płaszczyźnie toczy się walka ze złem? Toczy się ona w ludziach i tak naprawdę to oni muszą wybrać, czy wolą pozostać w grzechu czy może jednak wybiorą dobro.

Bóg wygrywa znów okazując miłosierdzie, mimo zwątpienia Mistrza oraz bratania się Małgorzaty z Diabłem daruje im spokój. Ponieważ wie, że łączy ich wielka miłość, która nie może być potępiana, ponieważ jest jedną z ostatnich wartości. Powieść ta pokazuje nam, że walka dobra ze złem jest odwieczna ponieważ- jak mówiłem we wstępie swojej pracy- istnienie jednego zależy od istnienia drugiego. Gdyby nie ta walka ludzie mogliby zapomnieć co to dobro, a co zło. I walka ta trwać będzie wiecznie niezależnie od okoliczności, ładu na świecie i stanu człowieczeństwa. Pamiętać również należy o tym, że dobro i zło to nie tylko siły metafizyczne, które istnieją gdzieś tam poza ludźmi. Od ludzi zależy bardzo wiele; to oni wybierają między dobrem i złem, więc oni wybierają jaki porządek będzie panował na świecie.

Ostatnią książką, która mówi o moim temacie jest „Makbet” Williama Szekspira. Makbet był rycerzem, który służył królowi Dunkanowi. Pewnego dnia na swoje drdze spotkał wiedźmy, które przepowiedziały mu władzę. Od tego momentu w sercu Makbeta zaczęło kiełkować nasienie chęci władzy, sam jednak nie może się z nim uporać. Nie wie co z tą przepowiednia zrobić. W tym momencie na scenie pojawia się Lady Makbet, która namawia męża do królobójstwa. Makbeta argumenty żony skłaniają ku morderstwie. Walka dobra ze złem toczyła się o duszę Makbeta. Dobro symbolizują tutaj jego wątpliwości, niepewność, przekonanie o tym, że nie może zabić swojego pana. Zło wystąpiło pod postacią demonicznej kobiety i czarownic, które zasiały w sercu Makbeta chęć władzy. Niestety w pierwszej bitwie zło zwycięża; Makbet zabija swojego Pana i zostaje królem. Dobro jednak nie pozwala złu zatriumfować na zawsze. Lady Makbet popada w szaleństwo, wciąż widzi na swoich rękach krew której nie ma. Również Makbet ogarnięty jest obsesją strachu i samo napędzającą się maszyną zbrodni. Aby ukryć prawdziwą historię śmierci króla Dunkana musi zabijać dalej. Sprawiedliwość jednak ukazuje swoje oblicze. Lady Makbet popełnia samobójstwom, a Makbet zostaje zamordowany. Więc czy zwyciężyło dobro? W pewnym sensie tak, ponieważ winni zostali ukarani. Z drugiej strony jednak dobro mogło zatrzymać Makbeta przed zbrodnią i uratować kilku ludzi, przed śmiercią czy szaleństwem. Niestety, człowiek okazał się zbyt słaby, żeby bronić się przed złem sam. Aby dobro mogło triumfować musiało się to odbyć kosztem kilku ludzkich istnień. Makbet przypomina nam, że dobro zawsze będzie triumfować, choćby pod postacią sprawiedliwości i zło zawsze będzie ukarane.

Jak widać więc dobro i zło walczą ze sobą nieustannie. Czasem przez moment wygrywa zło, czasem dobro. Należy zauważyć, że zło ma dużo więcej środków wyrazu; może kusić, oszukiwać, namawiać, deformować rzeczywistość. Prawdziwe dobro, tak naprawdę tylko przygląda się wszystkiemu i ufa człowiekowi. Wierzy, że zawsze znajdą się ludzie, którzy nie dadzą się skusić i pozostaną na drodze dobra. Jest tak jak mówił o tym Bułhakow. Prawdziwa walka dzieje się przecież w ludziach, to o nasze dusze ta walka ciągle się toczy i tylko od nas zależy czy wybierzemy zło, które dużo nam może dać w życiu doczesnym, ale będziemy musieli prędzej czy później za nie odpowiedzieć, czy też wybierzemy dobro, które zapewni nam spokój ducha i uczciwe życie. W tym momencie pojawia się pytanie, co obecnie triumfuje na świecie? Niestety przyjrzenie się światu może zaowocować gorzkimi wnioskami. Człowiek rzadko wybiera dobro. Jednak dzięki dobrym ludziom świat do końca nie zwariował i walka dobra ze złem może spokojnie toczyć się dalej.