Zwycięstwa życiowe bohaterów XIX i XX wieku w literaturze polskiej i obcej.

Powszechnie wiadomo, że życie ludzkie to jedna wielka walka. Jednym udaje się z tego pojedynku wyjść zwycięsko z podniesioną głową inni dostają straszną nauczkę i z kretesem przegrywają. Każdemu z nas przynajmniej kilka razy w życiu zdarzało się walczyć. O siebie, o otoczenie, o miłość czy przyjaźń. Niektóre z tych walk miały szansę inne najmniejszych, ale mimo to walczyliśmy. A jako, że literatura często odpowiada rzeczywistości, jest jej obrazem lub komentatorką to również na jej kartach odnajdujemy bohaterów walczących. Dla niektórych z nich zwycięstwo było tylko gestem, dla niektórych były to wydarzenia, które zaważyły na ich dalszym losie, a nawet życiu. W swojej pracy nie chciałabym mówić o oczywistych zwycięstwach, ale o trudnych i dyskusyjnych przypadkach, gdzie zwycięstwo czasem wiązało się paradoksalnie z bólem, niespełnieniem a nawet śmiercią.

Pierwszą powieścią o jakiej chciałabym mówić to „Dżuma” Alberta Camus. Akcja tej powieści dzieje się w latach czterdziestych XX wieku w mieście Oran. Pewnego dnia dr Rieux zauważa nieżyjące szczury. Okazuje się, że w mieście pojawiła się dżuma i miasto musi być zamknięte. Ludzie muszą uczyć się życia na nowo i podjąć walkę z chorobą mimo tego, że każdego dnia widzą wszechobecną między nimi śmierć. W zasadzie zwycięstwem bohatera jako społeczeństwa miasta jest ich zwycięstwo z chorobą, a w zasadzie sama nadzieją, która pozwoliła im walczyć. Przez większą część powieści ludzie są przerażeni, pogrążeni w marazmie poddają się dżumie nie próbując walczyć. Kiedy jednak ukazują się pierwsze symptomy tego, że dżuma powoli ustępuje zaczynają odżywać na nowo i walczyć z chorobą. Zwycięską postacią jest przecież również dr Rieux, nie poddał się chorobie cały czas pomagając innym, nie poddaje się również wtedy kiedy umiera jego przyjaciel a chwile później dostaje wiadomość o śmierci swojej żony. Jest nieszczęśliwy, ale wciąż wierzy, że dżuma kiedyś odejdzie. Życiowym zwycięstwem jest też drugie kazanie ojca Paneloux. W swoim pierwszym kazaniu powiedział wyraźnie, że dżuma jest karą za grzechy mieszkańców Oranu więc to oni są odpowiedzialni za całe jej zło. Kiedy jednak widzi śmierć małego chłopca, zupełnie się zmienia. W swoim drugim kazaniu nikogo już nie oskarża, utożsamia się ze wszystkimi mieszkańcami i mówi o tym, że wszyscy razem z zarazą muszą walczyć. To jego wielkie zwycięstwo, dostrzeżenie tego, że nie jest tylko kapłanem, który ma udowadniać ludziom ich błędy, ale również człowiekiem, tak samo przerażonym jak oni. W tym wypadku jest to wielkie zwycięstwo człowieczeństwa. W tej powieści zawiera się również jeszcze jedna refleksja. Ludzie zawsze będą musieli walczyć, ponieważ taka choroba jak dżuma nie znika, po prostu zawsze gdzieś jest i należy zawsze się jej spodziewać. Z jednej strony jest to smutna refleksja, ponieważ zła nie można zwalczyć, ale z drugiej strony zawsze można osiągnąć zwycięstwo.

W kolejnej powieści mamy do czynienia z bohaterką, która stoczyła niezwykłą walkę z życiem i wygrała je. Mam tu na myśli Hankę z „Chłopów” Władysława Reymonta. Ta niezwykle silna kobieta podjęła walkę o męża z młodą i niezwykle pociągającą dziewczyną, sama poradziła sobie z całym gospodarstwem i udało jej się uzyskać szacunek męża. Hanka była żoną Antka , który był synem najbogatszego gospodarza we wsi. Ojciec jego Boryna był wdowcem, więc postanowił ożenić się z Jagna, piękną młodą dziewczyną, która ponad wszystko uwielbiała towarzystwo mężczyzn. Antek był w niej śmiertelnie zakochany i miał z nią ognisty romans. Całej tej sytuacji przyglądała się Hanka, kobieta bardzo pracowita, mądra i zaradna. Kiedy w wyniku wydarzeń związanych z walką o las, jej mąż zostaje aresztowany ona podejmuje walkę z rzeczywistością. Tylko dzięki jej mądrości całe gospodarstwo, które zostało na jej głowie nie podupadło. Maciej Boryna bardzo ciężko ranny w walce nie miał możliwości zajmować się swoimi włościami. Hanka tolerowała bezczelną Jagnę pod swoim dachem, opiekowała się schorowanym teściem, swoimi dziećmi i całym gospodarstwem. A we wszystkich tych działaniach przyświecała jej tylko jedna myśl. O tym, co powie na to Antek jak uda się go wreszcie wyciągnąć z więzienia. Dzięki swojemu charakterowi i charyzmie udało się. Antek powrócił do domu, kiedy zobaczył jak wszystko było wspaniale zagospodarowane w końcu swoją żonę docenił. I mimo tego, że targały nim jeszcze jakieś namiętności do młodziutkiej Jagny w efekcie wybrał jednak swoją żonę. To było wielkie zwycięstwo Hanki okupione nierzadko łzami, cierpieniem i niewyobrażalnym ogromem pracy. Kiedy czytelnik przygląda się jej losom, wie, że warto walczyć o to czego tak bardzo się pragnie, ponieważ wtedy nasze szansę nabierają niezwykłej mocy.

Podobnie jest przecież w „Przedwiośniu” Stefana Żeromskiego, młody bohater Cezary Baryka w powieści szuka odpowiedzi nie tylko na pytania, które pojawiają się w życiu każdego młodego człowieka, ale również na pytania związane z naprawą Polski. Poznaje kilka koncepcji naprawy Polski i sam nie bardzo wie w co wierzyć i co dla jego ojczyzny będzie najważniejsze. Jego zwycięstwem jest ostatnia scena powieści, kiedy idąc na czele komunistycznej manifestacji wyłamuje się z szeregu idąc w stronę żołnierzy. Ten akt odwagi może być początkowo zrozumiany jako bezsensowny. Dlaczego Baryka to zrobił? Autor nie dał nam żadnej podpowiedzi w tym momencie kończąc powieść. Myślę, że w tym momencie możemy ten akt przypisać zwycięstwu Baryki. Wciąż przecież był on gdzieś między wszystkimi ideami, w niektóre wierzył w inne nie. Nie zmienia to jednak faktu, że w końcu sam postanawia działać. Może chodzi tylko o wątek związany z jego kochanką, której przed manifestacją mówi, że aby zniszczyć jej męża jest w stanie rozpętać rewolucję. Nie doszukując się już przyczyn najważniejsze jest to, że Baryka postanawia działać. I to jest jego wielkie zwycięstwo.

Kolejną powieścią, która mówi o zwycięstwie jest „Zbrodnia i kara” Fiodora Dostojewskiego. W tej powieści mamy do czynienia z młodym rosyjskim studentem, którego niszczy bieda. Zauważa on pewnego razu starą lichwiarkę, która wykorzystuje takich jak on biedaków. Postanawia więc ją zabić i ograbić. Po morderstwie, które nie poszło po jego myśli i aby chronić siebie musiał jeszcze zabić siostrę lichwiarki, niewinną młodą kobietę. Po tej zbrodni Raskolnikow nie daje sobie rady sam ze sobą, zaczyna popadać w szaleństwo targany strasznymi wyrzutami sumienia. W trakcie swojego cierpienia poznaje młodziutką Sonię Marmieładow, która musi wychodzić na ulicę, by utrzymać swoją rodzinę, ponieważ ojciec pije. Sonia i Rodion zakochują się w sobie. I tak naprawdę w tej powieści mamy do czynienia nie tylko ze zwycięstwem Rodiona, który pod wpływem Sonii przyznaje się do winy, ale również ze zwycięstwem Sonii, która pod wpływem miłości do Rodiona postanawia zerwać ze swoją przyszłością. Rodion zwycięża więc ze złem, strachem i wygrywa u niego sprawiedliwość i poczucie winy. Zwycięża sam ze sobą godząc się z aresztowaniem i karą i nawet nawracając się. Sonia zwyciężyła z marazmem i beznadzieją i uwierzyła, że można żyć inaczej. Ta powieść pokazuje nam, że osiągnąć życiowe zwycięstwo mogą nawet Ci, którzy upadli już na samo dno.

Jest również w literaturze bohater, który zwyciężył samego siebie. Stanisław Wokulski, jest postacią bardzo ciekawą i tajemniczą, z jednej strony wydaje się być romantykiem z drugiej pozytywistą. Do historii literatury przeszło jego ogromne uczucie którym darzył Izabelę Łęcką. Mimo tego, że ona gardziła nim w końcu doszło do ich zaręczyn. Wokulski jednak podsłuchał rozmowę Łęckiej ze swoim kuzynem Starskim, która była dla niego kompromitująca. Postanawia więc zniknąć z życia kobiety i tak właśnie tajemniczo znika bohater „Lalki”. Prawdopodobnie wyjechał do Paryża, możliwe też, że popełnił samobójstwo. Mimo jednak jego zniknięcie jest dla mnie jego życiowym zwycięstwem, przestał poniżać się przed kobietą, która nim gardziła i postanowił od niej odejść. To musiało być dla niego najbardziej bolesne doświadczenie w życiu. Jednak to, że znalazł w sobie tak wiele sił by odejść i nie skazywać się na poniżające życie przy kobiecie, która go nie kochała. Jest to prawdziwe zwycięstwo Wokulskiego.

Jest jeszcze jeden bohater, który zwycięża ze swoim życiem, choć jego życie kończy się tragicznie. Jest to „Martin Eden” Jacka Londona. Martin Eden był biednym człowiekiem, który przez zbieg okoliczności trafił na salony wyższych sfer. Tam zakochał się w Ruth- pięknej, bohater kobiecie. Nie mógł jednak nawet o niej marzyć nie zdobywając wcześniej odpowiedniego statusu społecznego no i naturalnie bogactwa. Edenowi udaje się to w końcu. Okazuje się, że jego twórcze próby pisania znajdują uznanie. Eden staje się sławny i bogaty. Niestety razem z tym ukazała mu się cała prawda o wyższych sferach. Zrozumiał, że dla nich wymiarem oceny człowieka nie jest on sam czy jego uczucia, ale tylko i wyłącznie pieniądze. I mimo tego, że Eden popełnia samobójstwo, myślę, że jego wielkim zwycięstwem było to, że pojął to co w świecie najważniejsze i zobaczył również jaki świat potrafi być okrutny. Nigdy tego nie zobaczą bohaterowie, których Jack London umiejscowił w wyższych sferach swojej powieści. Martin Eden zrozumiał prawdę o świecie i mimo tego, że jego losy kończą się tragicznie, to z drugiej strony nie żył w fałszu i kłamstwie i wydaje mi się, że to było jego wielkie zwycięstwo.

Ostatnią powieścią, o której chciałabym mówić w swojej pracy jest „Inny Świat” Gustawa Herlinga Grudzińskiego. Jest to przerażająca opowieść o ludziach, którzy musieli zmierzyć się ze złem w obozie w Jercewie obok Archangielska. Grudziński zadaje pytanie o człowieczeństwo w swojej powieści , do czego człowiek jest zdolny kiedy pozbawiony jest prawa do człowieczeństwa. W obozie ludzie pracowali ponad swoje siły w nieludzkich warunkach, racje żywieniowe ledwo pozwalały im przeżyć, sami również aby móc wydłużyć swoją egzystencję potrafili donosić, oszukiwać a nawet zabijać. Czym było zwycięstwo Grudzińskiego? Na pewno było nim to, że przeżył tak straszny czas, również nie zrobił nic takiego co mogłoby go skreślić w jego własnych oczach. Grudziński naprawdę widział wiele, jednak pozostał człowiekiem. Autor mówi też o tym, że świat obozu to zupełnie inny świat i nie można moralności z normalnego życia przenieść na realia obozu. Tam dzieje się „inna moralność” i inne zasady. Dlatego, też w każdym człowieku, który dla nas czytelników XX i XXI wieku nie zasługiwał na nic, odnaleźć coś co mogłoby go usprawiedliwić, w najmniejszym choć stopniu. I to również jest jego wielkie zwycięstwo. Widząc tak wiele zła, uczynionego przecież przez ludzi w człowieczeństwo nie zwątpić. Czy ktokolwiek z nas potrafiłby w takich warunkach w jakich przyszło żyć Grudzińskiemu odnieść takie zwycięstwo?

Jak widać więc bohaterowie literaccy odnosili niezwykle sukcesy życiowe choć nie zawsze wiązały się one ze szczęściem i radością. Z drugiej strony jednak przecież chodziło o ich zmagania z życiem i otaczającą ich rzeczywistością. Więc to co nam może wydać się małym, nic nie znaczącym zwycięstwem dla nich mogło być najważniejszym w ich egzystencji. I przypatrując się bohaterom, którzy zwycięstwo odnieśli możemy zastanowić się nad naszymi mniejszymi i większymi zwycięstwami. Może nie zawsze najważniejszy jest sam efekt. Może czasem wystarczy nasze przeświadczenie, że w tej odwiecznej walce uda nam się czasem zwyciężyć, i żeby zawsze najmniejsze chociaż zwycięstwo przyćmiło nasze przegrane.


Dodaj komentarz